The McDonnell Douglas F-4 Phantom II [N 1] is an American tandem two-seat, twin-engine, all-weather, long-range supersonic jet interceptor and fighter-bomber originally developed by McDonnell Aircraft for the United States Navy. [2] Proving highly adaptable, it entered service with the Navy in 1961 [3] before it was adopted by the United States
The Gospel of Mark #7: Jesus, a Friend to Sinners Text: Mark 2:13-17 Thesis: To note that Jesus loves us despite our shortcomings. Introduction: (1) “Mark has shown Jesus’ fame and popularity spreading like wildfire. In this next unit (2:13-3:6), he shows opposition to Jesus from religious read more. Scripture: Mark 2:13-17.
Mark 2:13-17 NIV. Once again Jesus went out beside the lake. A large crowd came to him, and he began to teach them. As he walked along, he saw Levi son of Alphaeus sitting at the tax collector’s booth. “Follow me,” Jesus told him, and Levi got up and followed him.
(Mt 9, 9-13 ; Lq 5, 27-32) Evanġelju Mhux il-ġusti ġejt insejjaħ, iżda l-midinbin. Mk 2, 13-17 Qari mill-Evanġelju skont San Mark F’dak iż-żmien, Ġesù raġa’ ħareġ lejn xatt il-baħar, u n-nies kollha resqu lejh, u hu qagħad jgħallimhom.
Mk, 2, 13-17 Powołanie Lewiego 13 Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. 14 A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. 15 Gdy Jezus siedział w jego
John 2:17. True zeal. —Let us take heed we do not sometimes call that zeal for God and His gospel which is nothing else but our own tempestuous and stormy passion. True zeal is a sweet, heavenly, and gentle flame, which maketh us active for God, but always within the sphere of love.
. Nadejdzie dzień, w którym skończy się poznanie przez wiarę. Bóg objawi wszelkiemu stworzeniu swą nieskończoną potęgę. Poruszone zostaną mechanizmy kosmosu, słońce zgaśnie, a gwiazdy spadać będą. Ludzie będą mdleć i umierać ze strachu. Nawet Ci najodważniejsi, wyciągający pięści w stronę nieba, drżeć będą ze strachu. Wtedy nikt nie będzie wątpił w istnienie wszechmocnego Boga. XXXIII Niedziela Zwykła (Mk 13, 24-32)Jezus powiedział do swoich uczniów: W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko dzieńNadejdzie dzień, w którym skończy się poznanie przez wiarę. Bóg objawi wszelkiemu stworzeniu swą nieskończoną potęgę. Poruszone zostaną mechanizmy kosmosu, słońce zgaśnie, a gwiazdy spadać będą. Ludzie będą mdleć i umierać ze strachu. Nawet Ci najodważniejsi, wyciągający pięści w stronę nieba, drżeć będą ze strachu. Wtedy nikt nie będzie wątpił w istnienie wszechmocnego w życiu słyszymy pytanie: Gdzie jest sprawiedliwość? Dobry człowiek cierpi, płacze, często umiera zepchnięty na margines życia. Zły natomiast żyje w dostatku, krzywdzi i chełpi się z tego i nikt nie może temu martwmy się, nadejdzie dzień, w którym Bóg objawi swoją sprawiedliwość. Dobrzy otrzymają nagrodę, źli karę. Wszyscy będziemy świadkami wymiaru Boskiej sprawiedliwości. Każdy kubek wody, ręka podana kalece przy wysiadania z pociągu, miejsce zrobione starszej osobie w autobusie – zostaną wynagrodzone przez również wtedy On, Sędzia sprawiedliwy, odpłaci: za każde złe spojrzenie rzucone w kierunku drugiego człowieka, za każdą krzywdzącą myśl, za każde źle wyrażone słowo. Wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, co do istnienia Bożej sprawiedliwości. Nikt, ani dobrzy, ani źli. Największym jednak zaskoczeniem w dniu powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemie nie będzie ani potęga Jego wszechmocy, ani chwała Jego sprawiedliwości, lecz ogrom i majestat Jego dzień, w którym każde stworzenie pozna: jak bardzo Bóg nas umiłował, jak wiele dla nas uczynił, jak niepojętą miłością nas darzy. W tym dniu miłość Boga pociągnie ku sobie wszystkich, którzy tu na ziemi próbowali postępować według Jego sama miłość Boga wyrwie z serc grzeszników okrzyk rozpaczy: że tak wielkiej miłości nie dostrzegli, że na tak niepojętą miłość nie odpowiedzieli, że tak wspaniałą miłością wzgardzili. Od tego dnia zacznie się dla nas wieczność. Dla jednych będzie to wieczne szczęście w miłości, dla drugich wieczna rozpacz z powodu jej Mariusz KunickiAztecy nabroiliI to jak okrutnie nabroili. Najpierw tyle szumu wokół siebie narobili, że tacy mądrzy, że ucywilizowani i bogaci intelektualnie, że moga sobie wymyśleć nawet to, o czym nie wie Pan Jezus: kiedy nadejdzie koniec świata. Okazuje się, że Aztecy mają lepsze chody w wieczności. Ciekawe tylko, czemu nie przetrwali do nam współczesnych czasów? A może faktycznie, odkryli tajemnicę wieczności i teraz żyją sobie dosłownie jak u Pana Boga za piecem? Któż to wie... Pewnie Erich von Daeniken, albo jakiś inny „uznany” znawca UFO i innych takich. My zaś skupmy się na tym, co istotnie Chrystus chce nam przekazać. I to nie tylko dziś, ale w zwykle, Zbawiciel ma nam bardzo wiele do pierwsze: nie da się odwołać tego, co On dziś zapowiada - Dnia sądu ostatecznego, paruzji - powtórnego przyjścia Chrystusa w chwale. Nie jest to jednak zachęta do hołdowania nic nie robieniu, w wydaniu „dolce vita”. Przeciwnie - Mesjasz przypomina o zadaniu bycia czynnie oczekującym. Tak jak owe drzewo figowe, w którym soki powodują eksplozję życia, tak i nasze wnętrza winny „buzować” życiodajną mocą, energią, łaską. Tak zatem pora brać się do pracy na rzecz zapewnienia sobie wspomnianej mocy i siły, zintensyfikowania jej, by nie okazało się w najmniej spodziewanym momencie, iż jesteśmy jak uschłe drzewo, które jedynie na spalenie się drugie - tam, gdzie Pan Jezus mówi o pokoleniu oraz o niebu i ziemi, które nie przeminą, czytamy takie oto znaczenie greckiego słowa, tam użytego, słowa Paraluesontai: iść obok, omijać, przechodzić bokiem, przemijać w sensie - przestać istnieć, pomijać, zaniedbywać, przechodzić poprzez jakaś krainę. Na pewno nie chodzi o włączenie pstryczka-elektryczka, po którym będzie mamy świat stworzony i ludzi w nim żyjących. Różnych ludzi, bardzo zróżnicowanych pod wieloma względami. Nad wszystkimi roztacza swój płaszcz Opatrzności Pan Bóg. Od Adama i Ewy, aż po dziś dzień. Cały czas zatem mamy do czynienia z jednym pokoleniem - ludzkim. Ewentualnie, możemy mówić o drugim pokoleniu: bycia dziećmi Bożymi na mocy Paschy Chrystusa. Trudno zatem mówić o alternatywnym świecie, równoległym do naszego, to raz. Dwa: nie zdarzy się taki moment, by miał być ktoś w przyszłości bardziej umiłowany przez Boga, aniżeli człowiek, jego dziecko. Nie straci człowiek na znaczeniu w świecie lecz ma ciągle go uświęcać, przenikać Bożym duchem - to trzy. Inaczej rzecz ujmując: jakie zakończenie ludzkiego bytowania zmontujemy, takie ono będzie. Albo przeniknięte nadzieją, iż wszystko będzie tak, jak trzeba, normalnie i bezboleśnie - albo przeciwnie - tak się porobi, że ptasia, czy świńska grypa w zestawieniu z przerażeniem końca świata to będzie zwykłe nicks. Marek RadomskiŚwiat będzie piękny i ludzie będą piękniNie tylko człowiek jest śmiertelny, również świat się wypala. To wypalenie świata zmierza ku pewnemu końcowi, który jest również i początkiem nowej nie podaje nam recepty na rozpoznanie końca świata, ale mówi, iż ów koniec już jest. Porównuje go z drzewem figowym, które dojrzewa i wydaje owoc. Koniec świata to nie kataklizm, ale moment osiągnięcia dojrzałości-piękności, przejście słonecznej wiosny w piękne lato, to wypełnienie się wszystkiego. To są urodziny pełni przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Przeszło tyle pokoleń, a końca świata nie było. Z drugiej strony wydaje się, że już jest. Przecież kataklizmy, tragedie, nieszczęścia, o których mówią biblijne teksty apokaliptyczne, są doświadczeniem każdego pokolenia. Każda epoka ma swoje dramaty i Chrystus nie mówi, iż muszą się one spotęgować, by On przyszedł. Jezus mówi nam raczej, iż koniec świata już się rozpoczął. Czasy ostateczne są już zamartwiają się swoją przyszłością, a diabeł ów lęk próbuje spotęgować. Zły duch chce, by człowiek się lękał. Jezus zaś w zwyczajny sposób mówi nam: " Nie szukajcie godziny, daty, tylko żyjcie tak jakby to miało być już dzisiaj". Ten czas nie ma nas przerażać, on ma nas wyzwolić. Koniec świata to koniec ludzkiej biedy, bezradności, nieszczęścia. Zło utraci wtedy wszelka możliwość zadawania szkody, a wszystko co niedoskonałe stanie się już jest piękny, a jak piękny będzie gdy dojrzeje!!!! Człowiek jest piękny, a jak piękny będzie gdy dojrzeje!!!!ks. Jacek Socha
ks. dr Piotr Górski Słowa Ewangelii według Świętego Marka Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników». Oto słowo Pańskie.
Powołanie Lewiego: Mk 2, 13-17... Powiedział do niego: „Pójdź za Mną!”. ... mówili do Jego uczniów: „Dlaczego On je z celnikami i grzesznikami?”. ... Powiedział do nich: „Lekarz nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym. Nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Lewi – utożsamiany z Mateuszem Ewangelistą (Mt 9, 9+)Ucztowanie Jezusa z grzesznikami jest symbolem ich zbawienia. Grzesznicy, przychodząc do Jezusa, okazują się lepsi od tych, którzy sami siebie uważali za sprawiedliwych, a zarazem byli niechętni gardzili grzesznikami i celnikami i trzymali się od nich z daleka. Jezus swoim postępowaniem daje do zrozumienia, że ci ludzie najbardziej potrzebują Bożej pomocy. Jest z nimi, aby im ukazać drogę zbawienia. W ten sposób poucza, że nie można gardzić żadnym człowiekiem, bo nie wiadomo, co naprawdę kryje się w jego Historyczo-KulturowyPodobnie jak w Mk 2, 1-12, postępowanie Jezusa sprzeciwia się tradycyjnemu pojmowaniu pobożności przez ówczesnych 2, 13. Wielu wybitnych nauczycieli, których działalność miała charakter lokalny, regularnie nauczało grupę uczniów i wykonywało inne usługi dla miejscowej społeczności. Jednak wędrowni nauczyciele, którzy mieli licznych zwolenników, mogli zagrażać przywódcom jako potencjalni wywrotowcy. Mk 2, 14. Lewi mógł być poborcą podatku rolnego, pracującym dla Heroda Antypasa. Skoro działał w Kafarnaum, wydaje się, że był raczej celnikiem pobierającym opłaty od towarów, które przewożono szlakami handlowymi przebiegającymi w pobliżu. Jego zajęcie było jeszcze bardziej stabilne i dochodowe od zajęcia rybaków, porzuca je jednak i idzie za powołaniem Jezusa. Niektóre podatki wpływały bezpośrednio do kasy rzymskiej władzy, lecz różne lokalne opłaty i cła (zwykle wynoszące od 2 do 3 procent) zasilały kasy miast, w których były pobierane. Nawet jeśli Lewi był urzędnikiem celnym zatrudnionym przez miejscowe władze, w narracji Markowej został ukazany jako człowiek grzeszny. Arystokracja miejska wspierała interesy Rzymu ze szkodą dla żydowskiej biedoty. Mk 2, 15. Celnicy, których uważano za kolaborantów współpracujących z Rzymianami, byli w pogardzeniu ludzi religijnych. Niektórzy egzegeci wykazywali, że słowo „grzesznicy” może odnosić się szczególnie do ludzi, którzy nie spożywali posiłków zgodnie z rytualnymi przepisami dotyczącymi czystości; wydaje się jednak, że termin ten oznacza każdego, kto prowadzi grzeszne życie (w przeciwieństwie do religijnego stylu życia) i nie troszczy się o opinię miejscowej wspólnoty. Mk 2, 16. Wspólnota stołu oznaczała powstanie bliskiej więzi pomiędzy tymi, którzy brali udział w spożywaniu posiłku. Faryzeusze przywiązywali wielką wagę do przepisów dotyczących pokarmów i nie lubili spożywać posiłków z ludźmi mniej od nich skrupulatnymi, szczególnie z celnikami i grzesznikami. Zakładają tutaj, że Jezus, będąc mądrym nauczycielem, powinien podzielać ich przekonania 2, 17. W odpowiedzi Jezus nawiązuje do sytuacji częstej w tamtych czasach i porównuje nauczycieli do lekarzy, by przekazać swoją myśl.
Marek niesamowicie opisuje powołanie Lewiego. Można nawet je przeoczyć, albo uznać za nieistotne. Dwa wersety! Ale w tych dwóch wersetach jest wszystko, co ważne. Celnik to ktoś, kto przez Żydów uważany był za zdrajcę, bo ściągał podatki od Żydów dla okupanta – Rzymu. Przy okazji tych różnych zajęć związanych z poborem podatków, celnicy czasami prowadzili hulaszcze życie, podatki ściągali stosując przemoc, byli bezwzględni, chciwi i nieludzcy. Jezus mógł wybrać kogoś, kto przychodził do Niego i chciał Go słuchać. A On wybiera Lewiego, czyli kogoś, kto do Jezusa nie przyszedł! To Jezus przechodząc obok Matusza, powołuje go. „Akoluthei moi” – Towarzysz mi. Jezus proponuje Lewiemu coś, co dla celnika – od którego wszyscy stronili, od którego uciekali, na którego patrzyli z wyższością i nienawiścią, czy nawet obrzydzeniem – było wręcz nowością! Rzeczą niepojętą! Celnik mógł komuś towarzyszyć. A towarzyszyć, to stać się partnerem. Samotność Matusza mogła się zakończyć! Najbardziej podoba mi się to, że Lewi „wstał i poszedł za Nim”, czy też: „wstał i towarzyszył Mu”. Jak pięknie jest być towarzyszem takiej osoby jak Jezus. Czy jednak Jezus może powiedzieć to samo o Mateuszu? Wydaje się, że Jezus jest zadowolony z takiego towarzystwa, bo gdy tylko padło oskarżenie od faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus odpowiada: „Nie przyszedłem aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Kiedy ktoś uważa siebie za sprawiedliwego, prędzej czy później staje się samowystarczalnym i nie potrzebuje Boga. Tylko ktoś, kto jest świadomy swojej małości, grzeszności i niewystarczalności, potrafi zrobić miejsce dla Boga i pozwolić Bogu prowadzić się przez życie. Moja mądrość nie jest ważna. Ani to, jak mnie postrzegają ci, którzy uważają się za bardziej sprawiedliwych ode mnie. Ważne jest, abym umiał w tej mojej słabości, grzeszności, beznadziei, może w byciu niezrozumianym, czy nawet nielubianych przez co niektórych, usłyszeć tę propozycję Jezusa: „Akoluthei moi”. Jeżeli zawierzę Jego słowu i pójdę za Nim, to On sam będzie mnie bronił i prowadził. I nawet jeśli pokażę Mu całe moje życie, wszystkich moich „kumpli” na uczcie wybaczenia (tak widzę ucztę w domu Lewiego, który Jezusowi pokazuje wszystkich swoich „kumpli”, którzy wcale nie byli święci, a Jezus zasiada między nimi i trochę jakby zapomina o ich grzechach), to Jezus nie ucieknie! W obliczu moich „kumpli”, dokładnie w środku mojego świata, starego życia, Jezus nie wyprze się mnie. On mnie chce właśnie takiego! Bo tylko On ma moc mnie odmienić. Tylko On! Jezu. Chcę dziś podziękować za to, że nieustannie chcesz mi towarzyszyć. Nie przerażasz się tym, jakie było moje życie do momentu spotkania Ciebie, ale proponujesz m zmianę mojego życia. Na życie o wiele lepsze, bo życie w Twoim towarzystwie. Proszę, abyś prowadził mnie mimo moich słabości. Bo Ty możesz moje życie uczynić o wiele lepszym. Bo Ty żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego. Trójjedyny Bóg na wieki wieków. Amen!
Codzienny komentarz o. Wojciecha Jędrzejewskiego OP do Ewangelii. 1. czytanie (1 Sm 9, 1a)Był pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina, a na imię mu było Kisz, syn Abieła, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich. Wzrostem o głowę przewyższał cały lud. Gdy zaginęły oślice Kiszą, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna, Saula: „Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na poszukiwanie oślic”. Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez krainę Szaalim, też ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również nie znaleźli. Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: „Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem”. Saul zbliżył się tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: „Wskaż mi, proszę cię, gdzie jest dom Widzącego”. Samuel odparł Saulowi: „To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę ! Dziś jeść będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też wszystko, co jest w twym sercu”. Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał go na jego głowę, ucałował i rzekł: „Zaprawdę Pan namaścił cię na wodza swego ludu, Izraela”.Ewangelia (Mk 2,13-17)Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie spośród faryzeuszów widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?” Jezus usłyszał to i rzekł do nich: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
mk 2 13 17 komentarz