Książka Nie wszystko musi być trudne. Przestań się stresować i naucz się łatwiej żyć autorstwa Moore Susie, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 27,49 zł. Przeczytaj recenzję Nie wszystko musi być trudne. Przestań się stresować i naucz się łatwiej żyć. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Jeśli chcemy skutecznie i na dobre poradzić sobie z chronicznym stresem musimy wprowadzić do swojego życia wiele zmian, które dotyczą stylu życia. Zatem jak się nie stresować w dzisiejszych czasach? Stres a styl życia. Aby nie narażać się na długotrwały i szkodliwy stres, powinniśmy przede wszystkim unikać stresogennych sytuacji.
Dziś porozmawiamy o problemie, który dotyka niemalże wszystkich ludzi na całym świecie, czyli STRESIEMówię o tym: Jak przestać się zamartwiać? Jak przestać się stresować małymi rzeczami? Jak zminimal Ascolta subito #44: Jak przestać się stresować? *SPRAWDZONE SPOSOBY* di Ogarniam się sul tuo tablet, telefono o computer, senza bisogno di download.
Jak nie stresować się przed szkołą? Jutro pierwszy dzień w szkole.Jestem w 3 klasie gimnazjum.Wszystkiego się boję gdy tylko pomyśle o szkole.Uczę się aż za dobrze - w poprzedniej klasie miałem średnią 5,5 - druga najlepsza w klasie.Zostałem zapisany także w Złotej Księdze uczniów.Zawsze np.w poniedziałek gdy miałem we
Gdy byłem przed i w czasie sytuaji stresowej, przypominałem sobie główne przesłanie tej książki, czyli stres pomaga Ci stawać się lepszym człowiekiem, wzmacnia mnie. Przesłanie jest pewnie znane ludziom, którzy natknęli się na trenerów rozwoju w Internecie czy innych książkach - W STREFIE KOMFORTU NIE MA ROZWOJU.
Jak przestać się stresować? Ogólnie ostatnio zaczełam się stresować. Boje się pójścia do szkoły i nie chodzi mi o koronawirusa. Boję się że znowu będe wyśmiewana i osoby z mojej klasy będą się non stop ze mną kłócić. No po prostu stresuję się szkołą. Czasami jak o tym wszystkim myślę to aż mnie brzuch zaczyna boleć.
. View Full Version : Stres przed meczem. Old Shidishi30-05-2010, 11:16No wlasnie jak staracie sobie z nim radzic ? Co robicie aby sie wyluzowac i pokazac na boisku wszystko co potraficie ? Ja osobiscie wyciszam sie, staram sie nie myslec o niczym innym niz tylko o meczu ; ) Jak jeszcze trenowałem piłke, to na mecze chodziłem normalnie jak na trening, wogóle sie nie stresowałem... Przed meczem najlepiej się luzowałem trafianiem w poprzeczkę :P Jak jeszcze trenowałem piłke, to na mecze chodziłem normalnie jak na trening, wogóle sie nie stresowałem... To źle. Stres powinien być przed każdym meczem. Chyba, że tak jak w Twoim przypadku, pewnie graliście z jakimiś podwórkowymi drużynami. #topic Ja próbuję dużo rozmawiać z resztą drużyny, trochę się pośmiać itp ;d. Mikiel Król Sedesów, ej!30-05-2010, 11:59Biorę narkotyki, naprawdę. Jestem wtedy wyluzowany, przeważnie zioło, ale nie raz wciągnę kreche amfy jak wazny mecz, bo jestem wtedy pobudzony i rozluźniony. Jak jeszcze gralem na meczach siatkowki to zazwyczaj wyladowywalem sie na rozgrzewce na meczu byl looz. Kosik Czarny 2v030-05-2010, 13:07U mnie nie ma tak łatwo, ponieważ ja bronie i zawsze przed akcja jest stres czy bramka nie wpadnie czy błędu nie popełnię w interwencji. Ja jako bramkarz wyluzuje się wtedy gdy będę miał z 1-3 kontakty z piłka (Złapana/obroniony strzał). Potem już leci z górki ;D bo jestem w interwencjach pewny : P Nie stresujcie się, i tak poza okręgówkę nie wyjdziecie Demolka Knight04-06-2010, 16:58Przed każdym meczem powinieneś się stresować. To znaczy ze jest o co walczyć. ja zawsze się stresuje przed meczem. Oczywiscie stres rosnie wraz z wartoscia meczu. W meczach ligowych stresu praktycznie nie czuje :) Jednakze, w meczu finalowym Mistrzostw Polski, w ktorym mialem okazje grac stres byl przeogromny. Oczywiscie przed meczem probowalem sie tylko skupic na meczu. Nie rozmawialem z nikim. Myslalem tylko o meczu. Nie wiem czy to byl dobry sposob, ale przyniosl oczekiwany skutek. Oczywiscie zdobyciem wymarzonego zlotego medalu :) @down Cos Ci nie pasuje? Nie chcesz wierzyc, nie wierz. Jesli chcesz zebym Ci to udowodnil, pisz na PW. Maatinii04-06-2010, 19:19Up coś jeszcze ? Ja jak gram mecze ligowe to się stresuje pierwsze 15min. Nie za chętnie chce żeby ktoś do mnie podawał albo coś, później się rozluźniam i gram. Oczywiście mówimy tu o bardziej ważnych meczach a nie jakiś podwórko vs podwórko bo na takich to nie ma mowy o stresie tylko gra na spontanie. Nie za chętnie chce żeby ktoś do mnie podawał albo coś, później się rozluźniam i gram. Znaczy się - elektryczny jesteś. Ja to mam jeszcze większy stres niż wy, bo walczymy o utrzymanie i każda kolejna porażka(na przykład w niedzielę) automatycznie degraduje nas niżej. Osobiście przed każdym meczem robię to samo. W drodze słucham swojej ulubionej muzyki, wyłączam myślenie(sprawy zewnętrzne: że jutro ciężki dzień, trzeba dom posprzątać, brata z przedszkola odebrać, skoczyć się po kwiaty dla koleżanki itd.), skupiam się tylko na przyszłym przeciwniku z którym mi przyjdzie zagrać. W szatni staramy się nie rozmawiać o rywalu aż do czasu, kiedy przyjdzie nasz trener. Nie mówimy też o naszej pozycji w tabeli, bo wiemy, ze każdy mecz musimy zagrać tak, jakby był to nasz ostatni pojedynek. Czyli dać z siebie 110% Po pogadance z trenerem, który w szatni rozkłada nam zespół na pozycjach, mamy ostatnie 5 minut dla siebie. Niektórzy kończą się przebierać, inni już idą na rozgrzewkę, albo piszą smsa do swojej damy(tak robi mój kolega. Zawsze wysyła jej smsa o jednej i tej samej treści, którą tylko oni rozumieją, bo posługują się słowami - znakami ; d). Ja natomiast przez ok. trzy i pół minuty wyłączam się całkowicie i mam w zwyczaju słuchać Disturbed - Indestructible. Czasami w trakcie kończę wiązanie buta. Potem wychodzę na rozgrzewkę. I pierwsza sprawa - nie przestraszyć się przeciwnika, że ten jest wyższy ode mnie, a tamten niski, tyle że wygląda jak Pudzian. Nie wolno zachwycać się ich postawą, bo to jeszcze bardziej Cię nakręci i zestresuje. Będąc napastnikiem będziesz widzieć czarne obrazy, jak Ci dwumetrowi stoperzy odbierają Ci piłkę, albo ten krępy pomocnik przeciśnie się przez Twoją lewą flankę. Musisz uwierzyć, że jesteś w tym momencie na boisku nie bez powodu, że zasłużyłeś sobie na to i musisz pokazać, że potrafisz dla swojej drużyny, dla swoich kolegów zagrać na 100%. I nie musisz od razu być Ronaldo, albo podawać tak celnie jak Beckham. Brak umiejętności bez problemu nadrobisz walecznością i koledzy, trener to docenią. Po stracie bramki nie łamać się. Musisz zachować trzeźwy umysł przy kontakcie z piłką. Niektórzy są tak elektryczni, że są cieniami samych siebie. Dostają piłkę i momentalnie nie wiedzą co robić. A to jest bardzo proste. Jak nie jesteś napastnikiem, tylko obrońcą, pomocnikiem, to miej w głowie w czasie meczu taki prosty schemat: przyjmujesz piłkę, widzisz osobę, która się wystawia na Twoje podanie - podajesz, jeśli takiej nie ma - idziesz z piłką do przodu. Jak masz pozycję do strzału dogodną, a podania nie widać - strzelasz, byle celnie w światło bramki. I cały czas komunikacja. Komunikuj się z kolegami, wymieniajcie się rolami na boisku, jeśli widzisz że masz dwóch do krycia, zawołaj kolegę, który nie ma nikogo. I słuchaj trenera, który pewnie Ci coś tam pokrzykuje z ławki. On jest reżyserem gry, ty jego aktorem. Zróbcie show. Da się - nawet w A Klasie. Old Shidishi04-06-2010, 20:23Dobrze to ujales Crayon :D Zawsze trzeba wierzyc w zwyciestwo, nawet jesli gramy z druzyna wyzej notowana w tabeli od nas :) Wczoraj mialem okazje sie o tym przekonac :D Na wyjazd pojechalismy raptem w 9-ciu(druzyna przeciwna miala oprocz podstawowej 11-nastki jeszcze 7 rezerwowych), a potrafilismy zwyciezyc po morderczej walce 3:2 :D vBulletin Copyright ©2000-2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Korzyści aktywności fizycznej są niezliczone: Polacy pięknieją, zdrowieją i sukcesywnie przedłużają sobie życie. Co ważniejsze, to efekt łańcuchowy: im więcej ludzi opowiada o satysfakcjonujących treningach, tym większa jest szansa, że przyjaciele dołączą do ich grona. Ile osób zaczęło ćwiczyć, bo „tak wypada”? Albo przez poczucie winy pojawiające się w sklepie nawet przy niezamierzonym spojrzeniu w kierunku półek ze słodyczami? Wstyd to najgorszy możliwy motywator, a niestety rośnie liczba osób podejmujących ostre treningowe wyzwania pod wpływem poczucia winy. Chęć dopasowania się do grupy, uleganie presji czy przeświadczenie, że nawyk ćwiczeń magicznie naprawi wszystkie inne problemy, to najgorszy możliwy sposób na początek przygody ze sportem. Niewielka, ale znacząca grupa osób okazuje predyspozycje do ulegania negatywnej presji. Niebezpieczna pętla stresu Regularne uprawianie sportu poprawia nie tylko zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. W normalnej sytuacji treningi stymulują produkcję hormonów szczęścia, czyli endorfin. Stąd też wynika „uzależnienie” od ruchu i fakt, że każdej kolejnej wizyty na siłowni czy biegu wyczekujemy z coraz większą tęsknotą. Tak przynajmniej powinno być. Sytuacja, w której motorem naszego zachowania są negatywne bodźce, wygląda całkowicie inaczej. Zamiast zapewniać relaks, trening staje się kolejnym źródłem stresu, spotęgowanym o naszą frustrację. Wysiłek fizyczny obciąża nasze ciało i umysł po równi, a w rezultacie kończymy zmęczeni, źli i zirytowani, całkowicie pozbawieni chęci powtórki. Tyle że robimy to i tak, przymuszeni przez tych samych znajomych, którym już opowiedzieliśmy o naszym ambitnym planie treningowym, i mechanizm się zapętla. W rezultacie każdy trening jest torturą, z której nie czerpiemy absolutnie żadnych korzyści, bo stres gwarantuje nie tylko złe samopoczucie, ale też zahamowanie pozytywnych efektów treningu. Zaburzenie metabolizmu, odkładanie tłuszczu i napadowy apetyt na słodycze zniweczą każdy wysiłek – zwłaszcza u osób początkujących. To nie zdarza się zawsze, ale wystarczająco często, by zniechęcić dużą grupę osób. Jak przeciwdziałać? Jeśli motorem działania stają się negatywne emocje, trening przestaje sprawiać przyjemność Złość ćwiczeniom szkodzi Postawmy sprawę jasno – nienawiść nie jest skutecznym motywatorem, zwłaszcza jeśli jedynym jej odbiorcą jesteśmy my sami. O ile złość można czasem przekuć w chęć działania, to ten mechanizm nie sprawdza się przy dłuższych przedziałach czasu, których potrzebujemy, by osiągnąć jakiekolwiek efekty. „Będą się z ciebie śmiać, jeśli tego nie zrobisz”, „Rusz się, ty leniu”, „Nawet tego nie potrafisz” – to hasła, które nieraz krążą początkującym po głowach, gdy zmagają się z planem treningowym. Taka próba motywacji przypomina trochę próbę otwarcia szuflady kluczami, które w niej leżą: w całym procesie brakuje podstawowego składnika. To nie jest problem, na który istnieje gotowa recepta. Zachęta ze strony znajomych to jedno, ale z decyzją i wszystkimi jej konsekwencjami musimy żyć my, nikt inny. Rezygnacja z ruchu i ostateczne zniechęcenie do sportu to najczęstszy wynik takiego układu, a walczymy przecież o dokładnie odwrotny skutek. Podatność na presję społeczną to cecha charakteru kształtowana od małego, a chęć dopasowania do grupy to jeden z najsilniejszych instynktów w człowieku. Nie można im przeciwdziałać w trybie doraźnym, ale można je obejść. 1. Twoje postanowienia są tylko twoje Tego nie słyszy się na co dzień, a wręcz przeciwnie. Gazety i fanpejdże znanych trenerów pełne są porad w stylu: „Jeśli powiesz innym, będziesz bardziej zmotywowany, bo dotrzymać postanowienia”. Guzik, możesz co najwyżej czuć się jeszcze gorzej, gdy coś ci się nie uda. Jeśli twój plan treningowy będzie sprawą tylko twoją, zdanie innych nagle przestanie się liczyć. Zamiast tego pojawią się inne motywatory: nowy dystans, większa liczba kalorii do spalenia czy wytrwanie w treningach przez pierwsze dwa tygodnie. Dla siebie. Foto: 123RF Najlepiej wyznaczyć sobie własne cele i realizować je, nie oglądając się na innych 2. Ćwicz indywidualnie Jasne, na siłowni w zasadzie wszystkie ćwiczenia wykonuje się indywidualnie, zgodnie z dopasowanym do swoich potrzeb planem. Ale jednak – na siłowni. Gdzie oprócz nas samych jest dużo innych osób. A jeśli z natury jesteśmy skłonni do przejmowania się, co myślą inni, to czasem wystarczą już dwa krytyczne spojrzenia dobrze wyrzeźbionego bywalca, by nas skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek wysiłku. Dlatego czasem dobrze jest na początek wybrać bieganie czy jazdę na rowerze, choćby i miejskim. Niektóre miejskie rowery, jak na przykład model Metz marki Le Grand, są wyposażone w biegi i pozwalają na regulowanie tempa podczas przejażdżek. Nie musisz od razu inwestować w karnet, sportowy strój i osądzające uśmieszki – czasem na start wystarczą zwykłe miejskie dwa kółka. 3. Polub swoje wady „Body positivity” to nie jest cudaczny wymysł rozleniwionych Amerykanów, tylko skuteczna, chociaż okrężna droga do pracy nad sobą. Badania udowodniły, że ludzie, którzy lubią swoje ciało w całości, włącznie z fałdkami tłuszczu, krzywymi nogami czy nadmierną potliwością, szybciej i chętniej zaczynają ćwiczyć. Jak się okazało, pełna akceptacja dla swoich wad zwiększa świadomość pracy organizmu i uwalnia od ciężaru, którym jest poczucie winy. Realna ocena sytuacji to pierwszy krok do skutecznej, długoterminowej pracy – bez stresu, wstydu czy frustracji.
Śmiem twierdzić, że uczucie przedmeczowej tremy znane jest każdemu, kto kiedykolwiek grał w kosza. Pamiętacie swoje pierwsze, poważniejsze zawody? Pamiętacie jak lewa ręka się wyłączyła i nie umiała kozłować, a policzki paliły od napływającej krwi? Na redakcyjnej skrzynce mailowej co chwila znajdujemy listy podobnej treści. Czas mija, a temat wciąż powraca… Mistrz worka “Witam (…) potrzebuję rady (…) mój problem jest taki: gdy idę czasami na orlika pograć z kumplami na luzie to jest wszystko ok, siada mi większość rzutów, wchodzę na kosz i asystuję. Tak samo jest na WF’ie. Zawsze proszę pana, abyśmy grali w kosza. Gdy się zgadza, to jest po prostu [ocenzurowano]. Gram tak, jak potrafię najlepiej i nawet nieźle mi to wychodzi… …ale gdy przyjdą zawody, bądź sparing z doświadczonymi graczami, chwyta mnie stres, jestem przestraszony i po prostu nic mi nie wychodzi. Jestem wtedy jakby innym człowiekiem. Załamuje się psychicznie, nic nie mówię. Bardzo Was proszę, abyście dali mi jakąś radę, jak zwalczyć ten stres. Z góry dziękuję i pozdrawiam.” Z tego miejsca, chcielibyśmy Was, Drodzy czytelnicy, poprosić o pomoc w udzieleniu sensownej odpowiedzi na to trudne pytanie. Być może razem uda nam pomóc chłopakowi, a przy okazji setkom innych amatorów basketu. Uprawianie koszykówki to piękna sprawa, którą jednak łatwo popsuć może swego rodzaju blokada psychiczna oraz niewłaściwe nastawienie. Wychodzimy z założenia, że każdy z nas jest inny i każdemu w sytuacji stresowej pomoże coś innego. Właściwy trening? Wizualizacja przebiegu spotkania? Rozluźnianie mięśni? Oddychanie? Intensywna rozgrzewka? Guma do żucia? Co Wy robicie, żeby przezwyciężyć przedmeczową tremę?
Heynen podkreśla, że Polacy zrobili dobre wrażenie meczem z Włochami, szczególnie biorąc pod uwagę jak źle wypadli dzień wcześniej w półfinale z USA przegranym gładko 0:3 (w ostatnim secie do 13...). Belgijski szkoleniowiec, który w 2018 roku doprowadził Polskę do mistrzostwa świata, opowiedział „Super Expressowi” o wrażeniach z oglądania byłych podopiecznych w zupełnie innej roli. Łomot siatkarzy z rąk USA, znowu dramatycznie słaby set. Bednorz: Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca „Super Express”: – Jak się panu podobała gra Polaków w meczu o brąz Ligi Narodów? Vital Heynen: – Bardzo. W porównaniu z tym, co oglądaliśmy przeciwko Amerykanom, było oczywiste, że nastąpił wyraźny postęp. I ważną sprawą jest również fakt, że po zdecydowanej przegranej, dzień później w starciu zespołów, które musiały przełknąć gorzkie pigułki, Polska pokazała się z dużo lepszej strony. To jest krok drużyny polskiej we właściwym kierunku: przegrywają mocno z USA, po czym zgarniają brąz. I wiedzą, że mogą jeszcze rosnąć, zaliczać postęp. Do rozpoczęcia mistrzostw świata pozostał jeszcze czas, a zatem jest też pole do poprawy. Teraz występowałem tu w roli komentatora telewizyjnego, a kamery robią zbliżenia na graczy. I zobaczyłem najazd obiektywu na twarz kapitana Bartosza Kurka. To było oblicze człowieka, który bardzo chce wygrać. Podobał mi się ten widok. „Super, super!”. Mateusz Bieniek pokazuje nam brązowy medal siatkarskiej Ligi Narodów – Wszyscy zastanawiają się jak to się stało, że przeciwko Włochom wyszedł na boisko zupełnie inny zespół polski niż w meczu z USA? – To ten sam zespół. To była jednak inna drużyna pod względem mentalnym. Ci sami siatkarze wyszli na parkiet i powiedzieli sobie: „Nie ma mowy, żebyśmy zagrali tak jak poprzednio”. I to pomaga zespołowi. Równie ważne jak czynienie postępów mogą czasem być sytuacje, w których robi się chwilowo krok w tył, ale potem wykonuje się dwa do przodu. Nie wiem ile zrobili Polacy, ale na pewno jest to ruch naprzód. To ma spore znaczenie w procesie budowania drużyny, w której po zmianach kadrowych nie ma już pewnych ogniw. To pozytywne. Natomiast jasne także jest, że pod względem sportowym Amerykanie pokazali wielką klasę. Polacy muszą się jeszcze poprawić, ale jak najbardziej są w stanie tego dokonać. Mają do tego wykonawców i trenera. W mojej opinii reprezentację Polski przejął kapitalny szkoleniowiec, który będzie potrafił sprawić, by ta ekipa rosła. Kurek mówi o Heynenie i swojej żonie. „Jeszcze Vital pomyśli, że jest ważniejszy od Ani” – Jak ogląda się polskich siatkarzy z innej perspektywy niż ławka przy boisku? – Teraz robię to z pewnego dystansu, ale wciąż sprawia mi przyjemność śpiewanie polskiego hymnu. Muszę tylko zdejmować wtedy mikrofon i słuchawki z głowy, żeby nikt nie usłyszał jak kaleczę tę pieśń (śmiech)... Ciągle mam wielki sentyment do polskich zawodników, począwszy od Bartka Kurka, z którym mam niezmiennie świetną relację. I tylko ciągle wkurza mnie, kiedy popełni jakiś błąd w czasie gry. Miło widzieć, że zdobyli medal. – To wciąż trochę pańska drużyna? – Już nie. Ale to ciągle moi siatkarze. Sonda Czy polscy siatkarze obronią tytuł mistrzów świata?
... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 131 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 469 Wstajesz rano i puszczasz sobie jakas ulubiona piosenke idziesz i robisz sobie cos do jedzenia ale lekko strawnego polecam platki na mleku ale zadne czekoladowe tylko najzwyklejsze kokurydziane. W czasie sniadania wogle nie myslimy o meczy ani a tym jak mamy grac. Po sniadaniu dobrze isc gdzies sobie z 10 min pobiegac truchtem z partnerem i porozmawiac ale nie o meczu tylko np. o pogodzie. Gdy nadchodzi mecz: Gdy juz jestesmy w szatni i trener tlumaczy nam taktych itp. staramy sie skupic na maksa. Gdy druzyna juz wychodz na mecz zostan np. z 2 min i pomysl sobie o czyms przyjemnym albo pomodl na parkiet nie patrz na publicznosc tylko na kosz i kumpli staraj sie wyeliminowac to co sie peszy pomysl ze to jest trening i podejdz na luzie. Wmawiaj sobie ze jestes najlepszy i nikt tobie nie dorowna. Ktos kiedys powiedzial ze najwazniejsze to jest pozytywne myslenie. Po 5 min meczu zaczniesz sie odprazac i czerpac z gry przyjemnosc a nie stres. Życze powodzenia i sorki jak gdzies byla juz o tym mowa ale tak mnie jakos naszlo zeby napisac o tym. 1 ®Iverson is the best and Jordan® Ekspert SFD Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120 Wyjątkowo przepyszny zestaw! Zgarnij 3X NUTLOVE 500 w MEGA niskiej cenie! KUP TERAZ ... Ekspert Szacuny 11034 Napisanych postów 50700 Wiek 29 lat Na forum 22 lat Przeczytanych tematów 57816 Myślę że przed samym meczem warto ćwiczyć koncentrację - jest na to jedna dobra metoda. Siedzisz spokojnie i wpatrujesz się w jeden mały punkt oddalony co najmniej o 1,5 m. Spokojnie oddychasz i nie myślisz (!). Gwarantuję ci że podczas meczu twoja koncentracja będzię wyższa niż przeciętna. ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 1 ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 2 ... Początkujący Szacuny 14 Napisanych postów 3044 Wiek 33 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 32840 w sumie kazdy ma swój sposób =] wiec nie mozna uogólniać, ja np jem pare h przed meczem cos pozywnego (np obiad) tak zeby mniej wiecej strawic do meczu, tam godzine przed wyjsciem nastrajam sie psychicznie wyciszajac sie, a potem daje jakis hardcore(głosna muza) na pobudzenie ... Początkujący Szacuny 15 Napisanych postów 880 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 5219 dzieki warto skorzystac:P bo mam co weekend turniej ligowy to sie przyda ale mniej wiecej tak robie choc juz godzine przed meczem sie koncentruje staram sie wyciszyc, nie smiac sie z innymi itd. moze sie nie zgodzicie ale czasem jest dobrze podejsc do meczu na loozie, nawet czasami LEKCEWAZĄCO mowie nam lepiej idzie jak nie myslimy ze zaraz bedziemy musieli grac jakos to dziwne "Co Cie nie zabije to Cie wzmocni!" ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 Ja tam się nie przygotowóje do meczu w jakiś specjalny sposób. Po prostu zakładam Jordany, wychodzę na parkiet i niszczę wszystkich swoim wyskokiem... Zmieniony przez - junior__23 w dniu 2004-11-20 23:55:18 ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 1 ... Ekspert Szacuny 11034 Napisanych postów 50700 Wiek 29 lat Na forum 22 lat Przeczytanych tematów 57816 ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 Jak to co?! Run and jump! ... Znawca Szacuny 31 Napisanych postów 3215 Wiek 35 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 20315 Oto ta tapeta w niskiej rozdzielczości i kiepskiej jakości (dla wianna) ... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 131 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 469 a czy na treningach tez trzeba sie skupic czy grac na luzie i czy nie wiecie jak to zrobic? bo czasami mam taki dzien ze niszcze a czasami jak patalach gram i nie umiem sie skupic ®Iverson is the best and Jordan®
jak nie stresować się przed meczem